Uczczenie pamięci Juliusza Kuleszy na stadionie warszawskiej Polonii

Pierwszy gwizdek sędziego przed meczem warszawskiej Polonii z mielecką Stalą został poprzedzony minutą ciszy w intencji pamięci Juliusza Kuleszy – Powstańca Warszawskiego, a także zagorzałego kibica Czarnych Koszul, czyli piłkarskiej drużyny z Muranowa.

Rozgrywany na stadionie przy Konwiktorskiej mecz o awans do ekstraklasy był pierwszym spotkaniem obu drużyn po zimowej przerwie. Z uwagi na szczególny charakter meczu, na trybunach boiskowe zmagania obserwowali przedstawiciele PWPW S.A. i Fundacji PWPW im. Juliusza Kuleszy: Justyna Wasińska, Członkini Zarządu PWPW, oraz Monika Olbryś, Prezes Zarządu Fundacji PWPW im. Juliusza Kuleszy. W przerwie meczu obie panie i przedstawiciel Zarządu Polonii w asyście sztandaru trzymanego przez młodzików Polonii wyszli na murawę, gdzie uczczono pamięć Julka, a także podkreślono, że zarówno Polonia, jak i Wytwórnia były ważnymi instytucjami w jego życiu.

Spotkanie zakończyło się pewnym zwycięstwem Polonii aż 5:2, a strzelcami bramek byli: Dadok, Zjawiński, Salihu, Durmus i Kostorz. Mecz od pierwszej do ostatniej minuty trzymał w ogromnym napięciu, a pierwsza połowa zakończyła się zaledwie jednobramkowym prowadzeniem Czarnych Koszul. Bardzo dobry wynik tej potyczki zaowocował umocnieniem się na pozycji dającej szansę gry w barażach i niewielką stratą do drugiej lokaty, która gwarantuje bezpośredni awans do Ekstraklasy, za co oczywiście wszyscy trzymamy kciuki!

Juliusz Kulesza od zawsze kibicował warszawskiej Polonii, był jej zagorzałym fanatykiem. W 1938 roku poszedł na pierwszy w swoim życiu mecz piłkarski na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej rozgrywany pomiędzy Czarnymi Koszulami a Warszawianką. Derby Warszawy zakończyły się takim samym wynikiem jak niedzielny mecz ze Stalą, czyli 5:2 dla Polonii, a także… rozpoczęciem wielkiej miłości Juliusza Kuleszy do drużyny z Muranowa.

Przez ponad 80 lat „Julek” obserwował z trybun Polonii nie tylko zdobywane dwukrotnie mistrzostwo Polski, lecz i tułaczkę po niższych ligach. Pan Juliusz zawsze wierzył, że Polonia wróci do ekstraklasy i ponownie zacznie sięgać po futbolowe laury, bo jak sam podkreślał: „Nie sztuką jest być kibicem drużyny, która jest na szczytach. Sztuką jest być nim w biedzie, w doli i niedoli”.

Ostatnim meczem, który na żywo z trybun obserwował Pan Juliusz, było spotkanie z Termalicą Nieciecza. Odbyło się ono 30 września 2024 r. i zakończyło się zwycięstwem drużyny gości. Jeżeli więc Pan Juliusz oglądał niedzielny mecz z trybuny „Niebo”, to na pewno uśmiechnął się po końcowym gwizdku, a następnie analizował szansę swojej ukochanej drużyny na powrót do najwyższej klasy rozgrywkowej, bo zobaczenie Czarnych Koszul na ekstraklasowych boiskach było jego ogromnym marzeniem towarzyszącym mu w ostatnich latach życia.

[Tekst został opublikowany w miesięczniku Życie Wytwórni nr 4/1280, a jego autorem jest Michał Przyborowski]